Po kapitulacji Krakowa podczas szwedzkiego najazdu, Stefan Czarniecki, ówczesny kasztelan kijowski, ustanowił swoją kwaterę na zamku w Będzinie, do którego dotarł 23 października 1655 r. Wraz z nim przybyła także artyleria oraz regiment dragonów i dwie kompanie piechoty z regimentu gwardii królewskiej. Pozostałe sześć kompanii gwardii, dowodzonych przez pułkownika Fromholda Wolffa, oraz oddział piechoty łanowej Andrzeja Gnoińskiego, udało się pod Siewierz.


Przez miesiąc Czarniecki kluczył między Szwedami a przebywającym w śląskim Głogówku królem Janem Kazimierzem Wazą. Ostatecznie kasztelan pozostał wierny polskiemu władcy i wobec decyzji władcy o powrocie do kraju, postanowił udać się do niego wraz ze swoim wojskiem. Jednak z powodu zaległości w wypłacie żołdu i na skutek szwedzkich obietnic, żołnierze w Będzinie zbuntowali się i przeszli na stronę nieprzyjaciela. Przy Czarnieckim pozostało tylko kilku oficerów i garstka ludzi, z którymi udał się on pod koniec listopada na Śląsk. W mieście pozostali wówczas jeszcze niezdecydowani żołnierze z dwóch kompanii regimentu gwardii pod dowództwem obersztlejtnata (podpułkownika) Mikołaja Konstantego Gizy, czekający na rozkazy z Siewierza.
Tymczasem pułkownik Wolff, który także pozostał wierny Janowi Kazimierzowi, zdecydował się opuścić Siewierz i ruszyć przez Będzin na Śląsk. 28 listopada 1655 r. polskie formacje pomaszerowały traktem na południe. Na czele kolumny znalazła się piechota łanowa Gnoińskiego, idącymi za nią kompaniami gwardii dowodził major Jan Butler, zaś pułkownik Wolff zamykał pochód. W pościg za siłami polskimi ruszył natomiast kilkusetosobowy oddział rajtarów na służbie szwedzkiej. Dowodził nimi pułkownik Wacław Sadowski.
Nie jest znane dokładne miejsce, w którym obydwie strony się spotkały. Zagadką pozostaje także w jaki sposób oddział Sadowskiego wyprzedził żołnierzy Wolffa i odciął im drogę pod Wojkowicami Kościelnymi.
Uderzenie rajtarów było dla idących traktem piechurów zaskoczeniem. Mimo to piechota łanowa odrzuciła wezwanie do poddania się i stanęła do walki. Wkrótce zaczęły pojawiać się kolejne kompanie gwardii. Zaatakowani żołnierze mieli podjąć próbę sformowania czworoboku lub – co bardziej prawdopodobne – oktagonu, aby prowadzić skuteczną obronę, ale ich morale słabło. Pułkownik Wolff dotarł na miejsce pod koniec starcia i zdając sobie sprawę z ciężkiej sytuacji swojego regimentu, zdecydował się na rokowania zakończone kapitulacją strony polskiej.
W ręce żołnierzy Sadowskiego dostał się m.in. tabor oraz wszystkie sztandary kompanii regimentowych, które do dziś są przechowywane w Armémuseum w Sztokholmie. Część kapitulujących żołnierzy zdecydowała się przejść na stronę szwedzką, w tym dowodzący w początkowej fazie starcia major Butler. Jedynie Fromhold Wolff pozostał nieugięty. Z powodu swojej nieprzejednanej postawy został on przetransportowany jako jeniec pod Jasną Górę, stanowiąc przestrogę dla broniącej się tam załogi, a następnie osadzony w areszcie.
Wieść o klęsce sił Wolffa pod Wojkowicami Kościelnymi sprawiła, że gwardziści pozostający dotąd w Będzinie przeszli na służbę szwedzką. Jedynie dowodzący nimi Mikołaj Konstanty Giza pozostał wierny królowi Janowi Kazimierzowi.

Ilustracje: sztandar kompanii pieszej gwardii królewskiej Mikołaja Konstantego Gizy, XVII w. Zbiory Armémuseum w Sztokholmie (digitaltmuseum.se, domena publiczna). Grafika przedstawiająca stan zachowania ww. sztandaru, Jonas Jonsson, gwasz, 1904-1915 r. Zbiory Armémuseum w Sztokholmie (digitaltmuseum.se, domena publiczna)

 

Design Joanna Kobryń © Muzeum Zagłębia w Będzinie

MAPA STRONY